niedzielny oddech…

kiedy mam doła lubię pisać i zupełnie nie ma dla mnie znaczenia gdzie i jak to mi wychodzi. Pisanie to taka moja terapia. Jak nie ma obok komputera, czy tradycyjnego długopisu i kartki piszę w głowie. Mówiąc szczerze tam powstają najlepsze dzieła sztuki, chociaż niestety nigdy nie mają szansy ujrzeć światła dziennego, może dlatego, że kiedy siadam przed komputerem, włącza się moje Ego i zaczyna dominować. Każdy z nas je ma, to taki mały (a czasami nawet bardzo duży chochlik w nas), który potrafi nas w naszych własnych oczach wynieść na zbyt wybujałe wyżyny, skąd trudno dostrzec prawdziwą rzeczywistość. Ja z moim Ego staram się pracować i je uciszać, ale przecież Ono wie lepiej i często przez nie przegrywam. Continue reading “niedzielny oddech…”

kiedy ma się 40 lat…

to człowiek wstaje o wiele wcześniej niż, kiedy miał lat 18, ja już po porannym spacerze z psem, piję kawę, której jeszcze miesiąc temu do ust bym nie wzięła, czarna z łyżeczką masła kokosowego i z mlekiem kokosowym (takim z kartonu, nie z puszki, czyli takie samo zdrowie, jak mleko migdałowe). Dla mnie taka godzina jest nieludzka, zazwyczaj śpię tak długo jak się da, a czasami nawet dłużej, jednak od kiedy skończyłam moje 40 lat stwierdzam, że nie mam już czasu i coraz bardziej mi go szkoda.

Fryzjer…

Od rana, głównie będąc pod prysznicem, tworzyłam w głowie idealny wpis o…fryzjerach. Ach dokładnie o fryzjerach. Z fryzjerstwem mam tyle wspólnego, że korzystam, ze zdolności innych ludzi w kreowaniu moich fryzur. Muszę przyznać, że moje włosy są wyzwaniem i to nie małym, bo po pierwsze mam ich całe dziesięć na krzyż, są cieniutkie i słabiutkie, a do tego ostatnimi czasy siwiutkie. Continue reading “Fryzjer…”

Bestseller…

Czytałam kiedyś taką książkę o życiu, napisaną z dużą dawką ironii i dystansu do całego świata. “Zupa musi być” Magdeleny Kołodkiewicz jest jak dla mnie absolutnym majstersztykiem, chociaż domyślam się, że wiele osób uzna, ba nawet uznało ją za grafomańską (co to wogóle znaczy?). Ja czytałam o sobie i było to dla mnie bardzo pocieszające, że nie jestem jedyną osobą na świecie, która boryka się ze żmudną matczyną codziennością. Tytułowa zupa, była pretesktem do dywagacji o życiu, doświadczeniach, rozterkach itd. Continue reading “Bestseller…”