nieeeee…

NIE NIE NIE NIE NIE nie nie nie o nie mowy nie ma nieeeeee!!!!!

Sprzeciw nie zgadzam się nie i koniec kropka. Od wczoraj mam humor lekko depresyjny, chociaż powinno być zupełnie odwrotnie, bo przecież i “praca” była (tak w cudzysłowie, bo ciężko bycie na konferencji prasowej i oglądanie wystawy nazwać pracą, to sama przyjemność!!) i wszystko dobrze się układa, a tu proszę jakiś cholerny spadek nastroju.

I nie prawda, że to przez 15 stycznia, kiedy ogólnie większość ludzi ma właśnie taki podły nastrój, bo po dwóch tygodniach nowego roku, zdążyli już odkryć, że absolutnie nici z ich noworocznych postanowień, a i jakimś dziwnym cudem ten kolejny rok niekoniecznie jakoś diametralnie różni się od poprzedniego.

Ja w tym roku byłam mądrzejsza i żadnych wielkich postanowień nie robiłam, sprawdzałam jeszcze w kalendarzu czy się jakaś pełnia, albo zaćmienie, albo cholera wie jeszcze co na niebie się szykuje na co mogłabym zwalić, to poczucie i ufff jest jutro pełne zaćmienie.

Matko kamień z serca, to nie ja!!!!!! Chociaż z tego co wiem, czas astrologiczny jest teraz dla nas naprawdę korzystny i należałoby go wykorzystać, może paradoksalnie właśnie to powoduje we mnie presję…szukanie wymówek to moja specjalność.

Nie mniej skoro to właśnie jest czas na działanie, to nie mam innego wyjścia jak po prostu zacząć działać. Jestem mistrzem planów, gdyby ktoś chciał za to płacić kasę, to zapraszam mam szansę stać się milionerką w kilka miesięcy, ba co tam miesiące tygodnie, tygodnie maks!

Koniec zwalania na wszystko wokół mnie, bo przecież wszystko wokół mnie całkiem sprawnie się kręci, nawet to wszystko najbliższe, mąż, dzieci, koty, psy, a ja wiecznie z jakimś nostalgicznym nastrojem.

Wstałam dziś rano i NIE , to było pierwsze co przyszło mi do głowy!

Nie mogę zastanawiać się nad tym, czy na pewno podjęliśmy najlepszą decyzję na świecie, nie mogę rozpaczać, że tymczasem skype został zawieszony i muszę używać c’me (tak dramat można zrobić ze wszystkiego!) nie mogę żałować, że moi znajomi się do mnie nie odzywają, że nawet ciężko jest im znaleźć 5 minut w trakcie porannego siedzenia na tronie, żeby napisać co słychać? (to zajmuje jakieś 3 sekundy w zależności od poziomu wyćwiczenia kciuka, a umówmy się sześciopak oczywisty nie jest, ale sprawny kciuk w dzisiejszych czasach to absolutna podstawa), ale może nie mają nawet tych trzech sekund rano, może nie chcą, mają prawo nie chcieć, nie móc, nie pamietać. Swoją drogą przyjaciół mam niesamowitych, jest ich dosłownie kilkoro, ale Ci są zawsze nie ważne gdzie jestem ja.

A gdzie ja jestem? No właśnie jestem w nowym miejscu, na początku nowego życia i tak samo jak jest to absolutnie fascynujące doświadczenie, to jest też ono mocno przytłaczające.

Rzeczy dzieją się tu z prędkością światła!!! co dla analizującego umysłu jak ja to prawdziwy rollecoster wrażeń, jednego dnia poznaje dziewczynę, drugiego jestem już w zespole momsguide, a trzeciego jestem na konferencji prasowej multimedialnej wystawy o Van Gogh, swoją drogą to wystawa, która jest pokazywana na całym świecie i jeżeli, kiedykolwiek będziecie mieli okazję ją zobaczyć to nie zastanawiajcie się nawet sekundy.

Uważam, że absolutnie każdy artysta współczesny, który chciałby aby jego obrazy się sprzedawały powinien je przedstawić w taki właśnie sposób. To nie była wystawa obrazów, to było niesamowite doświadczenie sztuki, gdzie obrazy były żywe, to absolutna zasługa świateł i niesamowitej muzyki.

Nagle wszystko było jasne, nagle rozumiesz i wiesz bez słów dlaczego obraz wyglądał tak, a nie inaczej. Nie jestem znawcą sztuki, ba raczej w tym temacie totalny ze mnie laik, co to działa pod wpływem impulsu i chwili, na zasadzie coś mi się podoba, albo nie, ale muszę powiedzieć, że sztuka to absolutna i integralna całość.

I kiedy połączy się w niej siły, do obrazu dołoży się dźwięk, to bardzo szybko powstaje niepowtarzalne dzieło sztuki.

Mnie wystawa spodobała się tak bardzo, że już kupiłam na nią bilety, tym bardziej, że nasz Staś uwielbia van Gogh, swojego czasu kilkanaście razy na godzinę słyszeliśmy starry starry night .

To jak rzeczy dzieją się w Emiratach jest niesamowite, tak samo szybko ma się tu znajomych, ludzie potrzebują się na wzajem i nawet jak nie zawsze jesteśmy z “tej samej bajki” to i tak jakoś to działa, bo po prostu fajnie jest być razem.

Dlatego koniec, żadnych głupot więcej, kiedy się pojawią, po prostu zamierzam je ominąć, życie jest naprawdę tylko jedno i szkoda go nie przeżyć!!

Leave a Reply