bakteria, co szczęściem zaraża…

 

Każdy z nas lubi komplementy, ja osobiście je uwielbiam, dodają mi one skrzydeł i sprawiają, że dzień jest tylko lepszy.

Ostatnio mój znajomy powiedział mi: “Jesteś jak bakteria (niezłe co????) zarażasz szczęściem (jeszcze lepiej)”. Ja szczęsciem?!!! hahaha dobre sobie, ale to mądry facet więc Mu wierzę!

Mam taki zeszyt w którym zapisuje wszystkie ważne zdania, myśli, wszystko co wyda mi się ważne i nie chce, żeby mi zginęło. Oczywiście to zdanie, ma tam swoje specjalne miejsce. Zawsze kiedy zaczyna mnie gonić dołek, przypominam je sobie, bo czy można było kiedykolwiek usłyszeć cokolwiek piękniejszego…

Ale takie, zarażanie niesie też za sobą odpowiedzialność, ze szczęściem nie ma to tamto, to w sumie bardzo poważna rzecz, bo co jak jesteśmy nieszczęśliwi?! no nie jest wtedy dobrze, jest nam smutno, tracimy sens, przestajemy widzieć jakiekolwiek pozytywy w naszym życiu, jest po prostu zwyczajnie i po ludzku do dupy!

Czasami też myśląc o szczęściu, myślimy o dużych rzeczach, jak np. podróż dookoła świata, czy nowy duży dom, albo samochód (jasne jestem normalna, też mam wrażenie, że jak wreszcie będę jeździć Porshe Panamera, to świat będzie dużo piękniejszy), problem tylko w tym, że wtedy przestajemy zauważać, to co mamy. Nawet jak zauważamy to nie doceniamy, bierzemy to jako oczywistą oczywistość, nie staramy się  by cieszyć się małymi, zwykłymi rzeczami. Trudne? Acha nawet bardzo, bo już słyszę jak wszyscy mówią, że przecież wiedzą i cieszą się, że mają rodzinę, że mają zdrowie itd. ale to tylko “mowa trawa”. Poważnie wiem o czym mówię.

Przed chorobą mojej mamy byłam taka sama, niby się cieszyłam, ale gdzie tam to były tylko takie pozory, tak naprawdę myślałam sobie i co z tego, że zdrowie, zdrowie jest i co… i za chwilę go zabrakło, a wtedy stało się absolutnie czymś BEZCENNYM.

Jako bakteria, co to zaraża szczęściem, chciałam się z Wami podzielić moją codziennością i tym jak w niej widzę radość, nawet kiedy nie zawsze jest w oczywisty sposób radośnie.

W niedzielę był w Anglii Dzień Matki. Dla Anglików równie ważny jak Boże Narodzenie, bez wcześniejszej rezerwacji marne szanse na to, żeby zjeść obiad na mieście, no chyba, że w Mc DOnaldzie, a i tam możemy tego dnia spodziewać się tłumów.

Oczywiście moje dzieci o tym dniu jakoś nie koniecznie pamiętały, więc rano dzień zaczął się jak codzień, nie było śniadania do łóżka, przygotowanego dla mamy, ani bukietu świeżych kwiatów, hahahah pewnie myśleliście, że jednak czymś mnie zaskoczyli. Daję słowo niczym, nic, zero…

Bartek zadzwonił nerwowo prosząc Jaśka do telefonu, on też zapomniał, ale jechał na poranny obchód do szpitala i miła pani w radiu mu przypomniała.

Żebyście zobaczyli popłoch w oczach moich synów – BEZCENNE. (Kaja zachowała zimną krew, zrobiła cudowny obraz kilka dni wcześniej u Leighann)

Nie wiedziałam czy mam się śmiać, czy płakać. Biegali, szukali kredek, długopisów, nożyczek itd. Oczywiście to wszystko po to by dostać kartki wyciągnięte z  drukarki złożone na pół i napisane Best Mum in the world i Happy Mother’s Day. Wszystko odręcznie i w pośpiechu, ale powiem szczerze, to najlepsze kartki, jakie w życiu dostałam.

Niedziela była dla nas łaskawa i to bardzo. Piękna wiosenna pogoda, wszystko wyganiało z domu. Daliśmy się wypędzić na Greenwich, to ciekawe, bo przez tyle czasu nie dostrzegałam jakie to miejsce jest piękne. To tu na górce, obok Królewskiego Obserwatorium roztacza się piękny widok na Greenwich University i panoramę miasta. Zastanawiałam się jakim cudem ja mogłam być tak obojętna na to piękno i to przez tyle lat. No cóż to po prostu było coś najbardziej oczywistego, coś co nie miało się skończyć, a tu nagle się okazuje, że właśnie dziś mija ostatni mój marzec w Londynie. Pewnie będę tu często zaglądać, ale mieszkać…?

Kiedy coś dostaje status “nie” oczywistego, to staje się dla nas czymś bardzo, a czasami nawet nadmiernie atrakcyjnym, cały sęk polega jednak na tym, żeby każdy dzień traktować wyjątkowo, żadna chwila się nie powtórzy. Nawet te złe, najgorsze momenty, to tylko momenty, które przeminą i zaraz znowu będzie coś nowego!

Łapmy każdy dzień! Uśmiechajmy się do ludzi, pomaga wypróbowałam na sobie. Zarażajmy się szczęściem od siebie samych!

Spokojnego wieczoru!

Dzień Matki i najpiękniejsze laurki świataIMG_1752IMG_1754IMG_1756IMG_1757

Leave a Reply