O dowodach wlasnie…

Chyba gdzieś tam głęboko pod skóra czułam, ze tak będzie….

Musielismy przyjechać do Polski na weekend zaczepiając o piątek, zeby zrobić dowody osobiste sobie i dzieciakom. Naszym minęły daty ważności, a dzieciaki nigdy swoich nie miały, będąc szczęśliwymi posiadaczami paszportów jakos nigdy nie odczuwaliśmy potrzeby posiadania dowodów, tym bardziej ze codzienność mamy w Anglii, a tam sama karta kredytowa jest wystarczającym ID (czyli dokumentem tożsamości ).

Jednak nadszedł Brexit teraz już pewniejszy i na 100% sie wydarzajacy, bo otóż wlasnie poparł go parlament. Jednym słowem wszystkie nadzieje na “normalnosc” spłonęły.

Idzie nowe i nieznane i mimo, ze nie chce o tym mówić na głos, to bardzo obawiam sie o to, co sie wydarzy, cos sie wydaje, ze II wojna niczego ludzkości nie nauczyła, patrząc na angielskie społeczeństwo jestem wręcz tego pewna.

Myslac trochę o przyszłość a jednocześnie chcąc zapewnić sobie i swoim dzieciom maksymalne bezpieczeństwo w tym nadchodzącym szaleństwie, stwierdziliśmy, ze skoro jesteśmy w Anglii 7 lat(!) to trzeba wyrobić tzw.stala rezydenture.

Nic to skomplikowanego, papierologia istniej na wysokim poziomie.  Wniosek ma jedyne 80 stron, a do tego trzeba udowodnić, ze przez ostatnich piec lat w UK było sie legalnie, nie pobierało sie żadnych benefitów, także jak ktoś cos, to już  moze nie być tak łatwo i oczywiście radośnie płaciło sie podatki, im większe tym lepiej (!), swoją bytność trzeba udowodnić miesiąc po miesiącu, a co? Czy ktoś obiecywał ze będzie łatwo (?) .Do tego dołącza sie dokument tożsamości i o dziwo tu już karta kredytowa nie działa (?!) tylko musi być national id czyli dowód osobisty wlasnie lub paszport. Wszystko pakuje sie w kopertę płaci za specjalny znaczek 7.25 i czeka  do 6 miesięcy na werdykt.

I wlasnie owe 6 miesięcy stanęło nam na drodze. Pozbyć sie paszportów na tak długo to w naszym wypadku akcja samobójcza. W Ambasadzie nie mozna zrobić takiego dokumentu, to informacja dość istotna dla tych co za granica, bo jeżeli nawet zgubi sie dokumenty, nasza ambasada jest w stanie wydać nam paszport tymczasowy w ciągu kilku godzin. Dowody wydają tylko gminy ! Co to znaczy?  A ni mniej ni więcej tylko to, ze trzeba lecieć do Polski.

Fajnie?! Niby tak, ale jak jestem długo na wyspie, to jakos sie przyzwyczajam tzn. buduje sobie swój mur ochrony, pozwalam “zniknąć” Polsce, a tu tak nagle 3 dni w Warszawie, to oznacza totalne rozwalenie systemu.

Nie mówiąc o tym, ze muszę mieć zgodę ze szkoły. Tak, tak w Anglii system bardzo dba, zeby dzieci miały 100% frekwencję, każda taka nieobecność musi odbyć sie za zgoda szkoły. Już widzę te wasze wielkie oczy i pytanie jak to? Ktoś będzie mi mówił co ja moge , a czego nie moge robić z moim dzieckiem? Ano będzie mówił i mówi i jak sie nadużywa dobroci szkoły zbyt często korzystając z autoryzacji nieobecności, to za dzień nieobecności dziecka płaci sie karę 50 funtów za dzień od rodzica!!!!!!!! Całkiem sporo prawda? W naszym wypadku to oznacza 200 funtów za dzień !

List do szkoły napisaliśmy i zgodę dostaliśmy pod warunkiem, ze przedstawimy dowody na to, ze byliśmy w urzędzie, najlepiej list z urzędu. Angole do wszystkiego i zawsze piszą listy. Mimo, ze praktycznie wszystko mozna załatwić bez wychodzenia z domu to i tak na większość spraw dostaniemy listowne potwierdzenie, ale to to już na kolejny post robi sie temat. W każdym razie w poniedziałek muszę zanieść dowodów, ze w urzędzie byłam.

Oczywiscie, ze byłam i sprawy załatwiłam, miałam nadzieje, ze spotkam tam jakaś okropna, wąsata Panią, która pozwoli mi pozostać w mojej twierdzy bezpieczeństwa i nie zdążę sie zadomowić w Polsce przez te 3 dni (tylko jak nie czuć sie dobrze w domu). Pani jak na złość  był aniołem z niebios, pomocna, miła i pomimo, ze zaczęło sie od tego ze mamy złe formularze, ja już byłam gotowa gryźć i drapać to okazało sie, ze nie ma na kogo tych moich pazurów wystawiać. Spokój, profesjonalizm, uśmiech serio pomoc w 100% , przepisy sa oczywiście i trzeba ich przestrzegać, ale mozna przy tym pozostać człowiekiem. Wcześniej robiliśmy zdjęcia u tak zwanego fotografa osiedlowego i było jak za dawnych czasów. Miły Pan, który zrobił każdemu z nas po kilka zdjęć, później wybierał to najlepsze, opowiadając przy tym co w kraju sie dzieje.Wszystko powoli i bez pośpiechu, co dla nas którzy jesteśmy w ciągłym biegu, a wszystko mamy na już, bo nawet zakupy przez Internet robi sie w oka mgnieniu, amazon prime ma usługę dziś zamawiasz dziś dostajesz! A tu? A tu wolniej, spokojniej, normalniej…

Wyszlam z tego urzędu z załatwionymi sprawami i już wiedziałam, ze będzie trudno, ale o tym jak było w weekend w Warszawie opowiem jutro…

wpis poczynilam na iPadzie dzieci, gdzie ni cholery nie umiem nic ustawić, dlatego błędy, nie umiem ich poprawić, ale mam nadzieje, ze i tak dacie radę

Leave a Reply